IndeksIndeks  CalendarCalendar  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 If you're dating a Colombian then raise your hand. If not, then raise your standards

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: If you're dating a Colombian then raise your hand. If not, then raise your standards   Nie Paź 02, 2016 11:12 pm


Imię:
Carmen Marin

Nazwisko:
Cantillo Alvare

Charakter:  
Kolumbia to niebezpieczny kraj? Kraj zbirów? Kokainy? … No, to strzeliliście w dziesiątkę. Ale bez obaw! Carmen nie przyjdzie i nie zacznie wymachiwać bronią przed waszymi nosami. Nawet, jeśli codziennie nosi nóż przy dupsku. Trzeba być idiotą, żeby przejść się nocą po kolumbijskiej ulicy bez czegoś do obrony. Przy okazji będąc kobietą.
Spójrzmy na ten miły uśmiech i radość w oczach. To nie są działania środków odurzających. To czysta beztroska wymalowana na jej twarzy. Po co przejmować się partyzantami, dilerami  i mordercami? Po co skoro to codzienność? Chociaż to nie tak, że nie odcisnęło się to na jej charakterze. Całkiem wybuchowa z niej kobieta. Łatwo daje wyprowadzić się z równowagi, ale też dobrze sobie radzi kiedy dojdzie do rękoczynu. Ma wiele słabości, z czego jedną ważniejszą jest wypominanie jej błędów z przeszłości. W gruncie rzeczy jest bardzo wrażliwa.
Pomyślmy o sytuacji kiedy wchodzicie do sklepu, a tam starsza pani podnosi na was leniwie wzrok, odburknie dzień dobry i wróci do krzyżówki. Nie w Kolumbii. Sprzedawcy wydają się bardzo zżyci ze swoimi klientami od pierwszego spojrzenia. Zresztą, nie tylko oni. Obywatele codziennie obrzucają się słoneczkami, kotkami, czy innymi słodkimi do porzygu nazwami. Zatem,  przyzwyczajona do tego typu rzeczy, używa masy zdrobnień.
Oprócz tego jest też niezwykle otwarta. I już na dzień dobry dostaniesz od niej buziaka w policzek. Uścisk dłoni jest raczej obraźliwy. Bo to normalne, że na początek znajomości pcha się z mordą do… No, praktycznie nieznajomego. Ale to nieistotne! Na powitanie się całujemy. Skoro wszystko jasne, to możemy opisywać dalej. Cechuje ją gadatliwość. W Kolumbii nie przechodzi się od razu do sedna sprawy. Najpierw trzeba spytać co u mamy, cioci, dziadka, dzieci, psa i zakupionej niedawno kanapy. Przejście od razu do tematu jest dość.. obraźliwe.  A teraz sobie wyobraźcie, że dzwonicie zapytać się tylko czy jest w domu makaron.
Kolumbijczycy mają też na wszystko czas. Kiedy Carmen powie „już”, to lepiej nie tłumaczyć tego dosłownie. To znaczy „już, ale pójdę jeszcze zmienić ubranie, kupić bułki i uratować galaktykę, a ty czekaj w drzwiach kolejne godziny”. Bo po co się śpieszyć? Jeszcze na roślinki można popatrzeć jak rosną i kawy zaparzyć i mecz obejrzeć jaki!
Ano właśnie, dla Carmen są najważniejsze trzy rzeczy: Jej własny kraj, religia i piłka nożna. Radzę nie krytykować przy niej żadnej z powyższych, bo to się może bardzo źle skończyć.
Można powiedzieć, że jest energiczna. Jednak sprawa energii może tyczyć się też tego, że czasem sobie pomaga. Jeśli wiecie o czym mówię. Największy producent kokainy na świecie i nic nie jest na rzeczy? Znaczy, to tylko czasami. Nie uważa się za ćpunkę. Dla zdrowotności można.
Kolumbia kocha muzykę. Życia sobie nie wyobraża bez choćby nucenia jakiejś znanej melodii z reklamy, czy piosenki z radia. A słuchawki w uszach czasem potrafi nosić cały dzień i nie skapnąć się, że na przykład poszła z nimi spać, czy nie usłyszała paru ważnych rzeczy. A z muzyką wiążą się tańce! Salsa, cumbia, randomowe ruchy biodrami i wymachiwanie łapami jakby się paliło. I to nawet nieźle wychodzi. No wstyd jakby tańczyć nie potrafiła.

Wygląd:
Na początku można zaznaczyć, że latynoska nie jest specjalnie wysoka. 165 cm w butach, to nie jest jakiś powalający wynik. Warto zwrócić uwagę też na jej skórę. Jest po prostu ciemna. Nie czarna jak smoła, lecz lekko opalona. Standardowo jak na tamtejsze klimaty. Nie da się też zapomnieć, że stereotypowe Kolumbijki mają bardzo wydatne kształty i są z tego powodu dumne. Więc i Carmen ma się czym pochwalić w tym temacie.
Zaczynając od samego czubka jej głowy, widzimy włosy. Wchodzące delikatnie na twarz, opadające lekko na jej plecy i sięgające do pasa. Ciemne, w kolorze ziaren kakaowca. Zazwyczaj zawiązuje wokół głowy niebieską wstążkę, żeby całkiem nie wpadały jej do oczu, które są duże, w kolorze jasnego brązu z kroplą zieleni. Ma nieco pulchną i okrągłą twarz z małym, lekko zadartym nosem. Usta zazwyczaj są wygięte w delikatnym uśmiechu.
Carmen uważa, że zna się na modzie. Ubiera się dość jaskrawo i kolorowo. Nie lubi ponurych ubrań, które tylko ją przygnębiają i parzą w czasie upałów. Nosi bluzki na ramiączkach, bądź z krótkim rękawem. Do tego dobiera szorty, lub spódnice. W zależności od jej nastroju i koncepcji. Na stopy wkłada sandały, bądź zwykłe brudne od kurzu klapki.

Relacje:
Wenezuela – nie są to przyjemne relacje. Można powiedzieć, że nawet bardzo nieprzyjemne. Oba kraje nie pałają do siebie miłością przez spięcia na granicach. Głównie związane kolumbijską organizacją partyzancką. Mimo wszystkiego są jednak parterami handlowymi, więc wypada czasem zachować pozory.

Hiszpania –  nie chciał po dobroci, to Carmen wzięła niepodległość siłą. Nie ma tu dość miłych relacji. Po odłączeniu myślała, że da sobie radę. Państwo nie było jednak po tym stabilne, ale nigdy tego nie przyzna.

Panama – młodsze rodzeństwo, które myślało że niepodległość to całkiem fajna sprawa. Carmen starała się zrobić wszystko by do tego nie dopuścić, jednak nie wyszło tak jak chciała. Ma żal, jednak jakby trzeba było pomóc, to pewnie to zrobi.

Ekwador – Trochę ciężko opisać co Carmen czuje do tej życiowej łajzy. Lepiej niż z Wenezuelą, gorzej niż z Panamą. Nieco się o granice poszarpali, ale ogólnie jest w miarę dobrze! Jak na razie. Dopóki partyzanci znowu nie uciekną na jego tereny.

USA – w Kolumbii lepiej nie mówić, że jest się gringo, bo wybiegnie na ciebie pół miasta i to nie z orszakiem powitalnym. Kolumbijczycy mają żal do amerykanów za to, że ci pomogli w odłączeniu się Panamy. Taka drobnostka, a jednak piętno na całe życie..  

Peru – bili się trochę swego czasu.  A potem jeszcze trochę. A potem o cukier. Jednak czy jest ktoś z kim Carmen się nie gryzła? Nie ma żalu, a nawet przepada za Peruwiańczykiem. Mają wspólnego wroga, a jak to się mówi „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” .

Kraj Basków – kilkadziesiąt tysięcy Basków do niej uciekło. Co się dziwić? Kolumbia to najwspanialszy kraj pod słońcem! … Ale tak szczerze, to słabo kojarzy.

UK – stoi za nimi murem w sporze o Falklandy.

Ciekawostki:
* Kolumbijka uwielbia kawę. Wszędzie można ją dostać. Zajmuje trzecie miejsce wśród krajów produkujących jej najwięcej.
*A ponad 10 procent dochodu pochodzi z narkotyków. Kokainy przede wszystkim.
*Ma dostęp do dwóch oceanów (Spokojnego i Atlantyckiego)
*Mężczyźni mają niskie standardy jeśli chodzi o kobiety. Wystarczy mieć tylko jasne włosy i oczy, żeby wzbudzić zainteresowanie wśród męskiej części obywateli.
*Shakira pochodzi z Kolumbii. Kolumbijczycy są dumni ze wszystkich sławnych osób, które urodziły się w ich kraju.
*W Kolumbii mówi się lepiej po Hiszpańsku, niż w Hiszpanii.
*Kolumbijczycy zmiękczają prawie każdy wyraz.
*Jest w czołówce krajów o największej ilości porwań i zabójstw.
*A cumbia to taniec narodowy.
Powrót do góry Go down
Kraj Basków
Admin
avatar

Liczba postów : 1015

PisanieTemat: Re: If you're dating a Colombian then raise your hand. If not, then raise your standards   Nie Paź 02, 2016 11:25 pm

Akcept

______________________________________________________
Powrót do góry Go down
 
If you're dating a Colombian then raise your hand. If not, then raise your standards
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ekipa!  :: Pozostałe :: Archiwum KP-
Skocz do: